GRUZJA
Gruzja to kraj, w którym gościnność nie jest cechą charakteru – to sport narodowy. Przyjeżdżasz na chwilę, a po pięciu minutach siedzisz przy stole zastawionym tak obficie, jakby właśnie świętowano co najmniej trzy wesela i dwa awanse.
Lokalna kuchnia potrafi rozkochać w sobie każdego. Chrupiące chaczapuri z ciągnącym się serem, soczyste chinkali pełne aromatycznego farszu i mnóstwo dań pachnących ziołami sprawiają, że dieta przechodzi na urlop szybciej niż sam turysta.
A gdy już wydaje się, że więcej nie da się zjeść, na stole pojawia się czacza – tradycyjny gruziński alkohol. Niby niewielki kieliszek, niby niewinna degustacja, ale po drugim człowiek zaczyna mówić, że Gruzja to jego druga ojczyzna, a po trzecim planuje zakup winnicy.
To kraj majestatycznych gór, niezwykłych smaków i ludzi, którzy zrobią wszystko, byś wyjechał szczęśliwy. Problem polega tylko na tym, że po kilku dniach w Gruzji spodnie robią się ciaśniejsze, a serce nie chce wracać do domu.